@ 1:32 pm

Z jednej strony strasznie nas wkurza tegoroczne lato, bo więcej jest deszczu niż słońca i dziewczyny chodzą nie tak bardzo rozebrane jak zawsze. Z drugiej jednak, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Deszcze leje co drugi dzień, więc lachony chętniej szukają okazji, żeby je podwieźć, bo żadna nie chce zmoknąć. Ruszylismy więc ostatnio naszym ruchaj-vanem na obrzeża miasta, żeby pomóc jakiejś napotkanej dupeczce. Długo nie musielismy nawet szukać, bo już przy pierwszej stacji benzynowej stała dziewczyna, która chciała dostać się do domu. Zabraliśmy niewiastę na pokład, a że jak wiadomo straszne z nas zboki, od razu uświadomiliśmy autostopowiczkę, że za darmo nie pojedzie 
@ 3:49 pm

Słowa znanej piosenki z lat 60, które brzmiały “autostop, autostp, wsiadaj bracie dalej hop” przerobiliśmy ostatnio na “autostop, autostop, RUCHAJ bracie dalej, hop”. Tak nam się spodobał podryw na tzw. “podwieznie”, że ciągle jeździmy po okolicy i łapiemy różne panny, które szukają transportu. Mowię Wam, nie ma lepszego sposobu na szybki podryw. Tak było i ostatnim razem, kiedy do naszego ruchaj-vana wsiadła Agnieszka. Ta nastoletnia sikorka potrzebowała szybko dostać się do centrum miasta, a że byliśmy akurat na totalnym zadupiu, sprawa nie była taka prosta. Taki transport musi kosztować i mimo, że Aga początkowo gorąco prostestowała, w końcu wielki kutas naszego nowego kolegi wylądował w ustach Agnieszki, która w ten sposób uiściła opłatę przewozową 
@ 6:40 pm

Postanowiliśmy nieco usprawnić i sprofesjonalizować naszą działalność w zakresie wyrywania lachonów na brykę. W odróżnieniu jednak od wiejskich kozaków wyrywających laski na golfa lub calibrę ze spojlerem wykazaliśmy się bardzo pragmatycznym myśleniem i sprawiliśmy sobie busa. Auto nie działa co prawda porażająco na blachary, ale za to jest bardzo praktyczne, bo oprócz tego, że mamy czym jechać na podryw, to jeszcze mamy gdzie podupczyć, bo bryka jest niezwykle przestronna i ma bardzo duże i wygodne fotele. Na pierwszy test naszego ruchaj-busa wybraliśmy się do jednej z podkrakowskich wiosek. Tam zawsze można spotkać jakąś zdesperowaną autostopowiczkę, która z wdzięczności za podwiezienie zrobi wszystko czego pragniesz. Tak było i tym razem. Spotkaliśmy bardzo miłą dupencję, która przyjechała do schroniska dla bezdomnych zwierząt, bo chciała sobie kupić pieska. Ostani autobus już odjechał i panna nie miała czym wrócić do domu. Oczywiście wspaniałomyślnie zgodziliśmy się podwieźć Kasię do domu. Nasza znajoma poczuła się bardzo zobowiązana i wzamian za transport zrobiła profesjonalnego loda połykając sporą dawkę spienionej spermy.
@ 4:28 pm

Ale ten czas leci. Nawet się nie spostrzegliśmy kiedy nadeszdł grudzień. Za oknem deszcz, a jak nie deszcz to śnieg. Do tego mróz, wiatr, zawierucha. Brrrr….. Aż się łezka w oku kręci kiedy sobie człowiek przypomni letnie wypady za miasto i przygody z napalonymi dupeczkami. Przeglądając nasze archiwa natknęliśmy się na filmik z wypadu po truskawki. Wybraliśmy się z chłopakami za miasto, bo chcieliśmy kupić większą ilość truskawek prosto z plantacji, żeby je potem opylić w Krakowie z odpowiednią marżą, bo przecież trzeba jakoś zarabiać. Upał był niesamowity, ale cóż było robić.. Chcieliśmy wieczorem trochę poimprezować, więc kaska była potrzebna. Wybraliśmy się w rejon plantacji truskawek i w miarę szybko spotkaliśmy laskę, która handlowała truskawkami przy drodze. Plan był prosty. Kupujemy truskawki i spadamy do Krakowa. Jak się później okazało, handlarka też miała swój plan. Laska wyprowadziła nas w szczere pole, gdzie rzekomo miało być wielkie pole truskawek, ale okazało się, że to zwykłe chwasty. Jakieś ugory niezaorane i dupa. Strasznie się wkurzyliśmy, więc dupeczka - niby w ramach rekompensaty za stracony czas - zaoferowała nam stukanko na polu. Od początku działała z premedytacją, bo widocznie swędziała ją dziura, a my jak leszcze daliśmy się nabrać. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie dość że stukanko było ostre, to jeszcze udało się nakręcić z tego filmik, który właśnie wam prezentujemy.
@ 11:16 pm

Justyna nie zdążyła na autobus i rozpaczliwie szukała środka transportu. Podwiózł ją Stefan swoim mega fiatem uno, ale bynajmniej nie zrobił tego za darmo.
admin @ 4:38 pm

Zwyczajowo rozpoczęła się kolejna jazda z kursantami. Przypadek sprawił, że spadły mi kluczyki. Potem poszło już jak po maśle, a raczej jak po śmietanie 
admin @ 4:38 pm

Każda chce mieć prawko, ale prawie żadna nie potrafi zdać egzaminu. Cwaniary nauczyły się, że zamiast tracić czas na dodatkowe jazdy, można zdać egzamin robiąc loda egzamiantorowi.
admin @ 4:38 pm

Basia wkrótce zdaje egzamin na prawko i potrzebuje dodatkowych lekcji. Słabo u niej z gotówką, więc wypędzlowała mi pytonga na parkingu.
admin @ 4:38 pm

Babcia strasznie bała się, że obleje egzamin na prawko, dlatego też jest zdesperowana zrobić wszystko, aby zaliczyć ten nieszczęsny egzamin.
admin @ 4:38 pm

Przygoda z hostessą ze stacji benzynowej. Lodzik którym uraczyła naszą ekipę Marysia mile pozostał w naszej pamięci za co podziękowaliśmy sympatycznej dupeczce strzałem w gębodół.